Olga sprawdzała, czy huśtawka dobrze huśta:
A potem ruszyliśmy do Jaworków.
A stamtąd do Białej Wody. To wąwóz równoległy do bardziej znanego - czyli Homola, równie piękny, choć (na szczęście) mniej uczęszczany.
Każdy przystanek na drodze był dobry, by coś przekąsić (główna inicjatywa należała w tym zakresie do Wujka Sławka). Dziewczyny maszerowały dzielnie.
Olga z rzeczoną Białą Wodą pozowała z daleka...
...a Sławek z bliska.
Strumienie były bardzo zimne i wesoło migotały na kamieniach w słońcu.
Nad Białą Wodą, idąc w stronę Przełęczy Rozdziela, natknęliśmy się na bacówkę. Niestety, oscypków nie było.
Dalsza trasa wiodła tędy-klik! - a ponieważ była naprawdę trudna, nie w głowie nam było robienie zdjęć. Cała wyprawa trwała około sześciu godzin, a Olga, mimo kilku załamań, dzielnie maszerowała pod nadzorem osobistego trenera - Sławka. Zeszliśmy do Jaworek wąwozem Homole, gdzie Olgunia pełniła rolę przewodniczki :)
Nie macie pojęcia, jak smakował obiad po takim wysiłkowym dniu! Oczywiście w Szczęściu, bardzo nam się spodobało to miejsce :)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz