niedziela, 25 sierpnia 2013
Airshow Radom 2013
Wczoraj byliśmy na tym całym Airshow :)
Wstaliśmy 4:30 i to po kiepskiej nocce (Igor się po nas mocno czołgał). Dzieciątko duże nocowało u babci i zrezygnowało z naszej imprezy na rzecz lokalnych dożynek i koncertu folkowego. Dzieciątko małe poderwało się o 5 w gotowości bojowej :))
W drodze nadziwić się nie mogliśmy tirom wyprzedzającym na trzeciego. Ludziom jeżdżącym setką w terenie zabudowanym. Znakom o owym terenie, ustawionym w krzakach, by przypadkiem kierowcy się nie przejęli.
Weszliśmy na teren lotniska punkt 8, w momencie otwarcia bram. Cisza, spokój, brak kolejek. Ochroniarze nie trzepali ludzi z wózkami, można było cudawianki wnieść, my mieliśmy tylko kilka małych buteleczek wody.
Obejrzeliśmy wystawę statyczną, pozaglądaliśmy do straganów poszczególnych sił zbrojnych (Panicz załapał się na naklejkę NSR i smyczkę od Wojska Polskiego - Panowie z tego namiotu byli przecudni) a ja kupiłam najlepszą kawę w życiu. Generalnie Panicz bawił się grzecznie jak aniołek, a gdy właśnie zaczął się pokaz któregoś odrzutowca i zasłoniłam mu uszy poduszeczką i ręką (kto nie pomyślał o słuchawkach bhp, no kto? Nie ja - nawet nie wiedziałam, że będzie tak głośno :/ ), natychmiast usnął i sporą część hałasu przedrzemał, troskliwie przeze mnie korkowany.
Ze wszystkich pokazów najbardziej podobały mi się akrobacje w wykonaniu olbrzymiego transportowca, kuzyna Herkulesa - C-27j.
Wstaliśmy 4:30 i to po kiepskiej nocce (Igor się po nas mocno czołgał). Dzieciątko duże nocowało u babci i zrezygnowało z naszej imprezy na rzecz lokalnych dożynek i koncertu folkowego. Dzieciątko małe poderwało się o 5 w gotowości bojowej :))
W drodze nadziwić się nie mogliśmy tirom wyprzedzającym na trzeciego. Ludziom jeżdżącym setką w terenie zabudowanym. Znakom o owym terenie, ustawionym w krzakach, by przypadkiem kierowcy się nie przejęli.
Weszliśmy na teren lotniska punkt 8, w momencie otwarcia bram. Cisza, spokój, brak kolejek. Ochroniarze nie trzepali ludzi z wózkami, można było cudawianki wnieść, my mieliśmy tylko kilka małych buteleczek wody.
Obejrzeliśmy wystawę statyczną, pozaglądaliśmy do straganów poszczególnych sił zbrojnych (Panicz załapał się na naklejkę NSR i smyczkę od Wojska Polskiego - Panowie z tego namiotu byli przecudni) a ja kupiłam najlepszą kawę w życiu. Generalnie Panicz bawił się grzecznie jak aniołek, a gdy właśnie zaczął się pokaz któregoś odrzutowca i zasłoniłam mu uszy poduszeczką i ręką (kto nie pomyślał o słuchawkach bhp, no kto? Nie ja - nawet nie wiedziałam, że będzie tak głośno :/ ), natychmiast usnął i sporą część hałasu przedrzemał, troskliwie przeze mnie korkowany.
Ze wszystkich pokazów najbardziej podobały mi się akrobacje w wykonaniu olbrzymiego transportowca, kuzyna Herkulesa - C-27j.
Źródło: wikipedia.
Wszystko inne nie było jakąś szczególną nowością, na świeżo miałam akrobacje Biało-czerwonych Iskier (z ich sercem przebitym strzałą - ze wszystkich serc wymalowanych dymem ze smużyc to było najfajniejsze), a w pamięci ćwiczenia bojowe myśliwców, obserwowane kiedyś na polskim niebie zupełnym przypadkiem. Ale pulchny i ociężały transportowiec fikający beczki i pętle - to było coś!
Paniczowi najbardziej podobały się dobrze mu znane Iskry, hałas zniósł więcej niż mężnie ("Mama, ziaknij mi usi, ja się bawię!") i imitował swoijm samolocikiem dopalacze myśliwców i obserwowane figury. W ogóle grzeczny był jak anioł
Wróciliśmy koło 23, w sam raz, by zobaczyć miejski pokaz fajerwerków, kończący Dni Miasta ;)))
środa, 24 lipca 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
środa, 17 kwietnia 2013
Ile czasu nas tu nie było!!!
Była zima, o taka:
Ale że IMiGW grozi powodziami, Panicz się zabezpieczył:
A potem to już poszło... Wiosna na całego :) W końcu!
Ale że IMiGW grozi powodziami, Panicz się zabezpieczył:
A potem to już poszło... Wiosna na całego :) W końcu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









