wtorek, 25 grudnia 2012
czwartek, 15 listopada 2012
Co mówi Panicz?
- Powiedz "mama".
- Mama.
- Powiedz "tata".
- Tata.
- Powiedz "Olga".
- O!
- Powiedz "auto".
- O, bu!
Słownik:
dli - światło
kaka - ptak; kaszka
bu - auto
niau - kotek
liuliu - królik
łoł - piesek
dila - picie
niam - jedzenie
ma - nie ma
Słowa "ludzkie": mama, tata, tu, tam, nie, ja.
I jeszcze:
- Chodź, idziemy na nocnik.
- O, nie nie. Napebo nie!
- Mama.
- Powiedz "tata".
- Tata.
- Powiedz "Olga".
- O!
- Powiedz "auto".
- O, bu!
Słownik:
dli - światło
kaka - ptak; kaszka
bu - auto
niau - kotek
liuliu - królik
łoł - piesek
dila - picie
niam - jedzenie
ma - nie ma
Słowa "ludzkie": mama, tata, tu, tam, nie, ja.
I jeszcze:
- Chodź, idziemy na nocnik.
- O, nie nie. Napebo nie!
piątek, 2 listopada 2012
niedziela, 8 lipca 2012
Olga i Igor
Olga i Igor w jednym stali domu,
Olga na górze, a Igor na dole;
Olga, spokojna, nie wadzi nikomu,
Igor najdziksze wymyśla swawole.
Ciągle poluje po swoim pokoju:
To pies, to zając — między stoły, stołki
Goni, ucieka, wywraca koziołki,
Strzela i trąbi, i krzyczy do znoju.
Znosi to Olga, nareszcie nie może;
Schodzi do brata i prosi w pokorze:
— Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą.
— A na to Igor: —Ljoko, tljoko, ljoki tljoku.
— Cóż byłe mówić? Olga ani piśnie,
Wróci do siebie i czapkę naciśnie.
Nazajutrz Igor jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Sztuk! puk — Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi… Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Olga z wędką siedzi na komodzie.
— A ljoko tljoko? — Ryby sobie łowię.
— A źleeee, bach! Źleeee!
A Olga na to: — Wolnoć, Tomku, W swoim domku.
— Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.
Olga na górze, a Igor na dole;
Olga, spokojna, nie wadzi nikomu,
Igor najdziksze wymyśla swawole.
Ciągle poluje po swoim pokoju:
To pies, to zając — między stoły, stołki
Goni, ucieka, wywraca koziołki,
Strzela i trąbi, i krzyczy do znoju.
Znosi to Olga, nareszcie nie może;
Schodzi do brata i prosi w pokorze:
— Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą.
— A na to Igor: —Ljoko, tljoko, ljoki tljoku.
— Cóż byłe mówić? Olga ani piśnie,
Wróci do siebie i czapkę naciśnie.
Nazajutrz Igor jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Sztuk! puk — Zamknięto. Spogląda przez dziurę
I widzi… Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Olga z wędką siedzi na komodzie.
— A ljoko tljoko? — Ryby sobie łowię.
— A źleeee, bach! Źleeee!
A Olga na to: — Wolnoć, Tomku, W swoim domku.
— Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.
środa, 4 lipca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)










